piątek, kwietnia 18, 2014

No Risk - No Fu..

bez kasku nie zapierdalam.


zakładam zwykły kask. ryzyko z tym związane podnosi poziom mego bezpieczeństwa, aczkolwiek ryzyko uszkodzenia jest cały czas zbliżone. człowiek, podnosząc bariery swojego uniezależnienia od twardości podłoża, po którym się porusza, tak naprawdę tylko je obserwuje z innego punktu przyłożenia emocji, by wychylić swą gębę na - nawet nie taką samą, a - tą samą wysokość ponad szybę pancerną. bo widać lepiej. bo czuć lepiej. nie da się przesunąć czyjejś granicy bólu. da się go uśmierzyć, ale łzy zawsze popłyną w tym samym momencie odczuć.


uwaga! FastForward!

środa, września 05, 2012

dla innych

nie pisałem z wiadomych przyczyn, piszę z niewiadomych - wszystko jest w porządku.


czasami... bądź często ktoś usiłuje być pisarzem i wymyśli kilka słów na facebooku, czy innym tweeterze. przez zdecydowaną większość zostaną odebrane w sposób, na który nie zostały przygotowane, a co za tym idzie, zazwyczaj zostają pomijane i po chwilowym 'dziwnym' uczuciu zmieszania - zapomniane. bo tak lepiej. bo głupie. bo prostackie. infantylne, wiadome, bezsporne, oczywiste! tylko dlaczego na banały masa nie zwraca uwagi? dlaczego statystyka przygląda się tylko akapitom zapisanym na marginesie? dlaczego tak mało osób zauważa cień zwykłych liter, z których każda ma swoją własną, niepowtarzalną genezę? dlaczego bezdyskusyjność twierdzeń nie jest podejrzana dla tak wielu?


za brakiem słów kryje się historia, której właściciel nie opowiedział. w takim razie ileż więcej przeszłości skrywa jedno słowo...

poniedziałek, stycznia 09, 2012

primetime

wiem, że wiesz.

kocham uczucie kochania
nienawidzę uczucia nienawiści
współczuję uczuciu współczucia
głodzę uczucie głodu
ufam uczuciu ufności
uwielbiam uczucie uwielbienia
nie powtarzam uczucia niepowtarzalności
ale kocham uczucie kochania


uwielbiam to uczucie. czy je kocham? kochać to mogę Ciebie. o jakim uczuciu piszę? ktoś zgadnie?

szczęśliwego nowego dna

niebieskie jeansy


sami ustalamy swoje możliwości. cieszy mnie sytuacja, w której ludzie patrzą do przodu, wysoko. tak należy robić. należy w tym również nie zatracić świadomości ustalenia wysokości ewentualnego spadku. życie polega na podejmowaniu decyzji, a umiejętne z nimi postępowanie to nic innego, jak określanie ryzyka każdego przewidzianego skutku oraz przewidywanie ilości i wielkości tych nieprzewidywalnych czynników razem ze swoimi balansami pozytywów i negatywów. oczywiście człowiek człowiekowi - oprócz tego, że wilkiem - nierówny, a więc ta sama sytuacja będąc rozpatrywaną w oparciu o te same faktory, w głowach dwóch decydentów może mieć dwa finały. a żaden zły. choć patrząc po ludziach powinienem był napisać coś innego. uśmiechnij się zaraz do środka, bo poniższy dialog ma w sobie radości tyle, co niektórzy w ciągu dekad z siebie nie wydobędą.


patrzę na Ciebie i widzę...
cieszysz się?
tak.
to ja też.

niedziela, stycznia 01, 2012

okazjoanalność

jak tam leci?


postanawiajcie, co chcecie. postanawiajcie jak najwięcej. pamiętajcie jednak, że postanowienia, które pragnie się zrealizować, najpozytywniej istnieją wewnątrz duszy i ciała, gdy mogą powstać w każdy inny dzień lub noc. to jak ze ślubem. nowa droga życia nie powinna być nowa, a decyzje formalizujące zapiski umysłu, powinny zostać jedynie formalnością. co prawda kłóci się to odrobinę z nierobieniem czegoś pod bliższą publiczkę, ale tylko trochę. bo to, że coś nie jest mi potrzebne do życia, nie oznacza, że nie będzie mi się z tym lepiej żyło. ok, ok... nie tylko o mnie chodzi, ale tutaj spokojnie mogę sobie poabstrahować, bo potrzeby, pragnienia i myśli rzeczypospolitej obojga narodów są na tyle zbliżone, że aż wspólnymi byłoby można je nazwać. tak samo siłowe wciskanie w najrozmaitsze otwory życzeń opłatkowych, a tydzień później dopychanie bardziej pijackimi ewolucjami przestrzeni opustoszałych po reakcjach wymiotnych jest jednocześnie szczere i fałszywe. tradycja każe uśmiechnąć się w dwa dni, to się wszyscy uśmiechają. rodziców się nie słucha tak jak tradycji. a czy nie fajna jest idea, abyśmy uśmiechnęli się wszyscy również w pozostałe dziewięćdziesiąt dziewięć koma czterdzieści pięć procent rocznego cyklu? z dnia na dzień życzmy sobie i wzajemnie szczęśliwego nowego dnia. bez słów.


oduczyłem się pissania. szczęśliwego nowego dnia.

wtorek, czerwca 28, 2011

pound the potato

dwie pary dni temu...


w gabinecie kosmetycznym myśli odpływają. padający deszcz nabiera uśmiechu i wiadomo, że słońce świeci, choć go nie widać. w końcu dalej jest jasno, a ciepło.. po prostu się czuje. rzadko zdarza się, by łza szczęścia dała znać, że w każdej chwili może opuścić sidła. rzadko zdarza się, by rzeczywiście zdecydowała się na taki ruch. wszystko jest takie delikatne, bez ostrych krawędzi, choć również bez gąbki na rogach.


ona nie jest metafizyczna w pojęciu klasycznym, lecz rozumianym przeze mnie, bo tymbark mi coś wczoraj napisał.

intencje świadome i nie

jeśli liczą się czyny, a nie słowa, to dlaczego pióro jest mocniejsze niż miecz?


o rozróżnianiu stanów pisałem już niejednokrotnie. i może rzeczywiście nie da się prześledzić wstecz całości prowadzących do danych sytuacji motywów działań, ale może nie trzeba? może po prostu należy podziękować "sile", w którą się wierzy i cieszyć się chwilą? hmm.. może. tak, czy owak będę sobie dopowiadał historię będąc prawie przekonanym o poprawności rozszyfrowania odpowiedzi na pytanie "jak do tego doprowadziliśmy?". bo to nie była tylko moja zasługa:) a.. coś w niej jest. tak piszę.. słuchając sobie łagodnych klawiszy pana Pasterza, które jednoznacznie się z nią kojarzą. pozytywnie. i coraz lepiej ją pamiętam. nie wiedziałem, że takie dziewczyny istnieją. dalej nie wiem, czy w liczbie mnogiej, ale jakoś nie jest mi ta informacja potrzebna. pióro jest mocniejsze, niż miecz, ale - paradoksalnie - na odwrót też, bo gdy nas coś rani, to cała reszta ma o niebo, a właściwie piekło, mniejsze znaczenie. czy jest to czyjeś słowo, czy działanie, czy brak reakcji, zawsze najbardziej liczy się to, na co zwracamy, bądź chcemy zwrócić uwagę. a przysłowia wymyśla się tak, by pasowały. i mądrze brzmiały. najlepiej się je pamięta z odległości kilku, kilkunastu centymetrów. a jak zamknę oczy to właśnie w takiej odległości jest ona. więc często zamykam oczy... ;)


learning to walk again.

czwartek, maja 26, 2011

cool side of my pillow

twist and turn.


jak to dziwnie w życiu bywa, że nagle sytuacja się potrafi odwrócić. znalazłem swoje miejsce, którego mi brakowało od dłuższego czasu. szum strumyczka, zieleń, świergot, a to wszystko nie są skojarzenia, tylko odczucia. idealnie, co prawda, nie jest, ale wystarczająco odludnie, by nazwać je moim. a gdyby tu zbudować dom? ciekawa koncepcja, której jednak flow zapewne nie zostanie podtrzymany z naturalnych, póki co, powodów. i nie chodzi tu nawet o moje marzenia o australii, które przez ostatnie dwa lata straciły na sile, choćbym nie wiem ile o nich mówił. taki już jestem.. zarzekam się, że kolejnym razem nie będę poświęcał marzeń dla kogoś, a i tak kończy się w ten sam sposób. marzenie jeszcze we mnie nie zdechło, ale na razie muszę skończyć jedno, by stać się wolnym człowiekiem i móc wprowadzać zmiany, na jakie tylko będę miał ochotę. w pewnym sensie stanę się więc młodszym o obowiązki człowiekiem. nigdy nie mów nigdy... bo w tych czasach nie tylko przyszłość jest niepewna, ale i przeszłość występuje jako niewiadoma, a bez przeszłości jesteś nikim w teraźniejszym świecie. i się zastanawiam, czy w przyszłości nie zrobić hasła, które strzegłoby mojej przeszłości w czasie teraźniejszym. dywagacje na temat sensu tego pomysłu zostawię na inną noc, bo teraz się zastanawiam nad publikacją wiersza...


hot spot bez internetu. ...tylko te rejestracje, którym brakuje fikcji...

pot helps

Pytanie z ankiety zachęciło mnie do uśmiechu:)
11. Co Pan(i) sądzi o odkładaniu zadań do wykonania na potem?


Mikołaj miał kiedyś w worze
wiersz, co odpowiedzieć może.
Gdy zrobisz później zadanie,
widzisz jak się zbliża lanie.
Jest więc większa motywacja
choć ze stresu jest kolacja,
cała nocka nieprzespana,
humor jest do duszy z rana,
nic nie klei się w Twej głowie
czy już wiesz, co Ci odpowiem?
Nie jest dobrze tak odkładać,
z tego trzeba się spowiadać.
Denerwujesz się na ludzi,
więcej rzeczy Ciebie trudzi,
w złym humorze jesteś cały,
jak skarpetki i sandały
łączysz fakty tak wzorowo
i na drodze jesteś krową.
Nie należy więc odkładać
i pytanie sobie zadać:
"czy ja chcę być lepszym człekiem,
by życie płynęło mlekiem,
miodem i świecącym złotem?"
Nie odkładaj więc na potem!


:)

środa, maja 25, 2011

może spacer?

mam dla Ciebie blues.


gdy popatrzysz na zegarek i liczba wyznaczająca godzinę będzie równała się liczbie minut po tej godzinie, to znaczy, że ktoś o Tobie myśli. tak mi ktoś kiedyś powiedział. a teraz i Ty to wiesz. i spostrzegając taką godzinę, pomyślisz sobie o mnie:) (bo taka sytuacja będzie Ci się ze mną kojarzyła) a potem o kimś, u kogo w głowie chciał(a)byś swoje myśli. będzie to spokojne uczucie.


destruct your self-destruction.